Po ostatniej wypowiedzi Benedykta XVI do członków Trybunału Roty Rzymskiej nt. małżeństwa, w wielu miejscach zawrzało. Papież upomniał duchownych, że zbyt mały nacisk kładą na kwestie prawne. Wiernym, pragnącym zawrzeć małżeństwo przypomniał, że należy się do niego odpowiedni przygotować i że nie jest ono dla każdego. Wywiązała się nawet ciekawa dyskusja nt. tego, jaka jest rola Kościoła w przygotowaniu małżeństwa i późniejsza odpowiedzialność za jego losy („Małżeństwo nie dla każdego?”). W weekendowym wydaniu Gazety Olsztyńskiej ukazał się ciekawy wywiad z ks. dr Lucjanem Świto, wikariuszem sądowym z Metropolitalnego Sądu Archidiecezji Warmińskiej.

W przemówieniu do członków Roty Rzymskiej Benedykt XVI zwrócił uwagę, że w czasie kursów przedmałżeńskich za mało mówi się o aspekcie prawnym tego sakramentu. Czy rzeczywiście wymagana jest znajomość prawa kanonicznego do tego, aby zawrzeć sakrament ślubu?
Oczywiście Kościół nie wymaga od wiernych do zawarcia sakramentu małżeństwa gruntownej znajomości prawa kanonicznego. Jednak w dzisiejszym świecie, w którym rodzina przeżywa wyraźny kryzys i gdzie lansowane są przeróżne modele życia we dwoje, Kościół musi jasno przypominać, czym jest małżeństwo chrześcijańskie. Ślub kościelny bowiem to coś więcej, niż piękna ceremonia. To szczególnego rodzaju umowa, w której narzeczeni w nieodwołalnym przymierzu przekazują sobie siebie nawzajem. Przed zgromadzoną rodziną i przyjaciółmi, a przede wszystkim przed sobą i przed Bogiem, uroczyście zobowiązują się, że będą się nawzajem kochać, że ich miłość będzie wierna i płodna, i że pomimo różnych trudności, które przyjdą, nie opuszczą siebie nigdy.
Jakie jest zadanie kursów przedmałżeńskich? Papież zarzucił wielu księżom, że traktują te kursy jako formalność, poprzedzającą realizację „naturalnego prawa osób do ślubu”.
Kursy przedmałżeńskie odgrywają ogromną rolę w przygotowaniu bezpośrednim do zawarcia małżeństwa. Powinny pomóc narzeczonym rozeznać podjęty wybór nowej drogi życia, wprowadzić w etykę odpowiedzialnego rodzicielstwa oraz pogłębić wiarę w tajemnicę włączenia narzeczonych w Boży plan zbawienia i uświęcenia.
Do polskich sądów biskupich rocznie trafia kilka tysięcy wniosków o orzeczenie nieważności małżeństwa. Ponoć bardzo wiele tych wniosków jest rozpatrywanych pozytywnie. Czy to oznacza, że polski Kościół złagodził zasady decydujące o unieważnieniu ślubu kościelnego?
Przede wszystkim Kościół „nie unieważnia ślubu”, lecz co najwyżej stwierdza (jeśli są dowody!), że nigdy go nie było. Niestety, w ostatnich latach do sądów kościelnych wpływa coraz więcej spraw o nieważność małżeństwa. Nie każda jednak sprawa ma szansę powodzenia. Sam fakt, że czyjeś małżeństwo rozpadło się i teraz strona pragnie na nowo uregulować swoje życie, nie jest żadnym argumentem za jego nieważnością. Sądy kościelne interesuje data zawarcia małżeństwa, to znaczy czy strony zawarły sakrament ważnie czy nieważnie? Jeśli nie ma poważnych argumentów i dowodów, to sprawy orzekane są negatywnie. W ubiegłym roku trybunał warmiński o nieważności małżeństwa orzekł jedynie w około 50-procentach spraw, które wpłynęły.
Jak wygląda procedura stwierdzania nieważności ślubu. W jakich okolicznościach dochodzi do tego i kto o tym decyduje?
O stwierdzeniu nieważności małżeństwa decydują fakty. Jeśli strony mają dowody, które wskazują, że w dacie ślubu nie doszło do zawarcia ważnej umowy małżeńskiej – bo np. strona była przymuszona do ślubu lub ukryła poważną chorobę psychiczną – to sądy kościelne orzekają nieważność takiej umowy małżeńskiej.
Słowa Benedykta XVI są jawną krytyką postępowania duchownych. W Polsce również kursy przedmałżeńskie zdarzają się być fikcją, trudno mówić, żeby przygotowywały w pełni do życia w małżeństwie. Czy czekają nas pod tym względem zmiany?
Kościół nie udziela sakramentów osobom nieprzygotowanym. Sakrament Pierwszej Komunii Świętej czy Bierzmowania poprzedzony jest roczną katechizacją, na przyjęcie sakramentu kapłaństwa potrzeba 6-letniej formacji seminaryjnej, natomiast od narzeczonych Kościół domaga się kursu przedmałżeńskiego. Fikcyjny kurs mija się z celem i nie przyniesie zamierzonego dobra dla narzeczonych. Przeglądając sprawy małżeńskie toczące się w sądzie kościelnym ze smutkiem stwierdzam, że gdyby przygotowanie bezpośrednie do małżeństwa było przeprowadzone solidnie i z zaangażowaniem narzeczonych, w wielu wypadkach nie doszłoby do lekkomyślnego ślubu i później tragedii życiowej związanej z rozpadem rodziny.
Czy Kościół jest współodpowiedzialny za pomyślność zawieranego małżeństwa?
Kościół wspiera narzeczonych i dostarcza im odpowiednich środków, aby w świat małżeński weszli jak najlepiej przygotowani. Jednak pomyślność małżeństwa zależeć będzie przede wszystkim od samych małżonków – na ile chcą wejść w świat małżeński dobrze przygotowani i czy będą współpracowali z łaską Bożą.
Co Kościół może zaoferować narzeczonym?
Oprócz tradycyjnych kursów przedmałżeńskich organizowanych w parafiach z udziałem duchownych i różnych specjalistów świeckich, pojawiają się nowe formy bezpośredniego przygotowania do małżeństwa. np. w Archidiecezji Warmińskiej ciekawą ofertę warsztatowo-psychologiczną dla narzeczonych prowadzi parafia św. Franciszka w Kortowie, czy nowo powstałe Stowarzyszenie „Persona Humana”, które swoją siedzibę ma przy parafii Chrystusa Odkupiciela Człowieka w Olsztynie. Organizowane są też weekendy dla narzeczonych, podczas których kandydaci do małżeństwa mogą lepiej się poznać.
Jaka jest rola świeckich w przygotowaniu innych do małżeństwa?
Od świeckich, zwłaszcza psychologów, terapeutów czy lekarzy, oczekuje się wiedzy specjalistycznej. Jednak w przygotowaniu do małżeństwa niezastąpieni są sami małżonkowie, którzy mogą podzielić się tym, co najważniejsze – świadectwem swojego małżeńskiego życia.
Rozmawiał Tomasz Boenke
