<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Orle pióro</title>
	<atom:link href="http://www.orlinski.wm.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.orlinski.wm.pl</link>
	<description>Blog Bartosza Orlińskiego - zapnijcie pasy: będzie się działo...</description>
	<lastBuildDate>Sat, 24 Dec 2011 12:17:17 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Pięknych Świąt Wam życzę!</title>
		<link>http://www.orlinski.wm.pl/pieknych-swiat-wam-zycze/</link>
		<comments>http://www.orlinski.wm.pl/pieknych-swiat-wam-zycze/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Dec 2011 12:17:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bartosz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Boże Narodzenie]]></category>
		<category><![CDATA[święta]]></category>
		<category><![CDATA[życzenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.orlinski.wm.pl/?p=318</guid>
		<description><![CDATA[Dawno nie aktualizowałem swojego bloga. Muszę przyznać, że odkąd zająłem się nowym projektem &#8211; Warmińsko-Mazurskim Serwisem Religijnym Wiara WM, nie mam za bardzo czasu na pisanie tekstów specjalnie z myślą o blogu. Piszę więcej niż kiedyś, ale wszystkie artykuły lądują na serwisie Wiara WM i czasem w naszej Gazecie Olsztyńskiej. &#160; O blogu jednak nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dawno nie aktualizowałem swojego bloga. Muszę przyznać, że odkąd zająłem się nowym projektem &#8211; <a title="Serwis religijny" href="http://wiara.wm.pl">Warmińsko-Mazurskim Serwisem Religijnym Wiara WM</a>, nie mam za bardzo czasu na pisanie tekstów specjalnie z myślą o blogu. Piszę więcej niż kiedyś, ale wszystkie artykuły lądują na serwisie Wiara WM i czasem w naszej Gazecie Olsztyńskiej.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>O blogu jednak nie zapomniałem i mam zamiar powrócić do jego regularnego prowadzenia od Nowego Roku. A korzystając z okazji, chciałbym życzyć Wszystkim szczęśliwego przeżywania Świąt Bożego Narodzenia. Przede wszystkim, aby te Święta były uduchowione &#8211; niech skłonią nas do refleksji, zasieją w duszy zbawienny niepokój, który zmobilizuje nas do działania. Tak jak kiedyś Jezus odmienił Świat swoim narodzeniem, tak i teraz niech odmieni nasze życie.</p>
<p>&nbsp;<br />
<iframe src="http://www.youtube.com/embed/oyKE7XbEVpQ" frameborder="0" width="480" height="360"></iframe></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.orlinski.wm.pl/pieknych-swiat-wam-zycze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po wyborach</title>
		<link>http://www.orlinski.wm.pl/po-wyborach/</link>
		<comments>http://www.orlinski.wm.pl/po-wyborach/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 15 Oct 2011 11:02:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bartosz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Paweł II]]></category>
		<category><![CDATA[Palikot]]></category>
		<category><![CDATA[prawo]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.orlinski.wm.pl/?p=314</guid>
		<description><![CDATA[Dawno tu nie zaglądałem. Z różnych powodów &#8211; przede wszystkim brak dostatecznej ilości wolnego czasu, a także zaangażowanie w nowy projekt &#8211; regionalny serwis religijny Wiara WM. Zachęcam do odwiedzin na stronie. Codziennie staramy się zapewnić Wszystkim Internautom porcję świeżych informacji. Na wspomnianym portalu ukazał się też mój ostatni felieton, który przeczytać możecie na łamach [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dawno tu nie zaglądałem. Z różnych powodów &#8211; przede wszystkim brak dostatecznej ilości wolnego czasu, a także zaangażowanie w nowy projekt &#8211; regionalny serwis religijny <a title="Warmińsko-Mazurski Serwis Religijny" href="http://www.wiara.wm.pl">Wiara WM</a>. Zachęcam do odwiedzin na stronie. Codziennie staramy się zapewnić Wszystkim Internautom porcję świeżych informacji. Na wspomnianym portalu ukazał się też mój ostatni felieton, który przeczytać możecie na łamach Gazety Olsztyńskiej (wydanie 15-16 października 2011). Tutaj zamieszczam tekst, który ukazał się w gazecie. Na serwisie Wiara WM znajduje się wersja rozszerzona mojego <a title="Krajobraz po wyborczej bitwie" href="http://wiara.wm.pl/73093,Krajobraz-po-wyborczej-bitwie.html">powyborczego komentarza</a>.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Wyniki wyborów parlamentarnych obnażyły słabość wielu środowisk, a przede wszystkim całego polskiego społeczeństwa. Niska frekwencja, kuriozalne postacie z poselskimi mandatami i niepewność co do kształtu polityki wewnętrznej rządu przez najbliższe 4 lata. </strong></p>
<p>Na wstępie chcę zaznaczyć, że niniejszy tekst jest niczym więcej, jak tylko prywatną opinią autora i każdy może mieć inne zdanie. Tegoroczna kampania wyborcza była jeszcze bardziej intensywna i zaskakująca niż poprzednie. Fakt, dało się zauważyć mniejszą liczbę „chwytów poniżej pasa”, co można uznać za pewną poprawę w naszej kulturze politycznej. Nie udało się przeforsować zakazu wyborczej reklamy na wielkoformatowych billboardach, co wg mnie było świetnym pomysłem. Dlaczego? Bo wbrew temu, co mówi większość ludzi, że oblepienie całego miasta plakatami i wizerunki kandydatów wyskakujące nawet z otwieranej lodówki nie działają na nich, a wyboru dokonują kierując się efektem konfrontacji własnych poglądów z tymi partyjnymi, gdy przychodzi do głosowania często wybierają tę partię/kandydata, który najbardziej zapadł im w pamięć. Na szczęście nie sprawdziła sie zasada „Nie ważne jak mówią, ważne, że w ogóle mówią”: kandydatka SLD Katarzyna Lenart stała się hitem Internetu robiąc wyborczy striptiz, a jej kolega Łukasz Naczas niemal dorównał jej popularnością po tym, jak „zabłysnął” w wywiadzie, jaki przeprowadził z nim Robert Mazurek z Rzeczpospolitej. Oboje muszą swoje parlamentarne ambicje uciszyć na najbliższe 4 lata.</p>
<p><strong>Słabość goni słabość </strong></p>
<p>Tak niska frekwencja jest pewnym zaskoczeniem. Wydawać by się mogło, że przy gigantycznym nasyceniu wszystkich możliwych mediów kampanią wyborczą, ludzie udadzą sie do urn. Jedni obiecywali raj na ziemi, inni straszyli totalitaryzmem – nie pomogło. Mniej niż połowa uprawnionych zechciała zagłosować. Z jednej strony to pozytywne o tyle, że jeśli ktoś nie ma wyrobionych poglądów politycznych i miałby zagłosować na tego, kogo najczęściej w TV pokazują – to dobrze, że nie głosuje. Z drugiej – świadczy o niskiej kulturze politycznej w naszym kraju i jest błyskającą lampką alarmową: polskiej demokracji potrzeba zmian! W takim kształcie, jak mamy dziś, nie sprawdza się najlepiej.</p>
<p>Słabość pokazała polska lewica, co mnie akurat specjalnie nie martwi. Grzegorz Napieralski , przekonujący jak nieprzygotowany uczeń na egzaminie maturalnym, próbował zawojować wyborców obietnicą bezpłatnych wejściówek do teatrów dla emerytów. Oferta w prawdzie kusząca, ale nie wiedzieć czemu, wyborców nie przekonała. Mówiąc poważnie, porażka Napieralskiego nie była zaskoczeniem – nie jest liderem i mimo wielkich starań jeszcze długo nim nie będzie. Z wielką trudnością przekonywał do siebie partyjnych kolegów, więc nie ma mowy, żeby pod jego wodzą SLD cokolwiek zwojowało. Grzegorz zapowiedział, że rezygnuje. Trochę szkoda, bo był gwarancją słabego SLD.</p>
<p>Część wyborców o lewicowych poglądach lub ich zupełnym braku, która wcześniej wspierała Sojusz i czasem PO, zagłosowała na partię Janusza Palikota. Dla mnie to totalny brak odpowiedzialności za Państwo, którą to odpowiedzialność przecież bierze się na siebie podczas wyborów. Do Sejmu, jako trzecia siła dostała się partia nie tyle lewicowa, co lewacka. Jak będą wyglądały jej działania pokazał już sam lider, który niegdyś słynął z wymachiwania gumowym penisem, a teraz próbuje uszczęśliwić Polaków usunięciem krzyża z Sejmu. Genialnie skwitował to Franciszek Kucharczak „A właściwie z czego to wynika, że nie może być krzyża tam, gdzie się uchwala ustawy? Jeśli Palikot planuje uchwalać ustawy niegodne krzyża, to problem jest po stronie Palikota – nie krzyża.” Program Ruchu Poparcia nie powala na kolana, bo prócz otwartej wojny z Kościołem, posiada same puste slogany. To rzeczywiście ewenement, że w roku beatyfikacji Jana Pawła II, w trakcie Tygodnia Papieskiego, w Polsce takie poparcie uzyskuje partia chcąca zwalczać Kościół. Zakładam jednak, że spora część jej wyborców to ludzie nie mający zielonego pojęcia o programie politycznym, zwabieni obietnicą legalizacji marihuany.</p>
<p><strong>Problem prawicy </strong></p>
<p>Mówi się o porażce prawicy w tych wyborach, ale 30% poparcia PiS to nie jest druzgocący wynik. Problem leży gdzie indziej – polska prawica na nowo potrzebuje właściwego sformatowania. PiS-u po prostu nie stać na dużo lepszy wynik. Jarosław Kaczyński jest przedstawiany przez mainstreamowe media negatywnie. Nawet jego udział w programie Tomasza Lisa, w którym  były premier zmiażdżył dziennikarza, próbującego sił w swych nieudolnych atakach, zostało przysłonięte fragmentem z nowej książki Kaczyńskiego. Jednym słowem – PiS z Jarosławem Kaczyńskim nie ma przyszłości i im szybciej politycy to zrozumieją, tym lepiej. Problem z tą partią jest taki, że wielu widzi w niej nadzieję polskiej prawicy, podczas gdy ona nie do końca chce realizować prawicowy program. Hasła w stylu „3 miliony mieszkań” to lewicowa propaganda. PiS chce państwa opiekuńczego. To zapatrzenie w partię Kaczyńskiego szkodzi całej prawicy, bo zamyka drogę tym, którzy w swoich poglądach są radykalni i konsekwentni – Marek Jurek, JKM czy PJN. Była szansa stworzenia jednego ugrupowania łączącego trzy wspomniane – niestety – nie udało się. To kolejny problem prawej strony sceny politycznej – w polityce liczy się skuteczność. Trwanie przy swoim bez skłonności do choćby minimalnych kompromisów sprawia, że konserwatywna prawica pozostaje poza Parlamentem, a zasiadają w nim ludzie, których największym zmartwieniem jest krzyż na sali.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.orlinski.wm.pl/po-wyborach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kim Ty jesteś?</title>
		<link>http://www.orlinski.wm.pl/kim-jest-jezus/</link>
		<comments>http://www.orlinski.wm.pl/kim-jest-jezus/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 25 Aug 2011 15:01:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bartosz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Bóg]]></category>
		<category><![CDATA[gazeta wyborcza]]></category>
		<category><![CDATA[kościół]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.orlinski.wm.pl/?p=308</guid>
		<description><![CDATA[Pomimo, że Bóg dał nam wiarę i rozum, wielu z nas odrzuca jeden z Jego darów. A trzeba pamiętać, że rozum bez wiary jest często głupotą, a wiara bez rozumu – szaleństwem. Karmiąc się tym, co serwują nam mainstreamowe media, możemy otrzymać obraz Kościoła, po którym każdy dostałby niestrawności. Z telewizji dowiemy się, że cały [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Pomimo, że Bóg dał nam wiarę i rozum, wielu z nas odrzuca jeden z Jego darów. A trzeba pamiętać, że rozum bez wiary jest często głupotą, a wiara bez rozumu – szaleństwem. </strong><br />
Karmiąc się tym, co serwują nam mainstreamowe media, możemy otrzymać obraz Kościoła, po którym każdy dostałby niestrawności. Z telewizji dowiemy się, że cały polski Kościół kręci się wokół postaci o. Rydzyka lub ks. Natanka. Przeglądając w niedzielny poranek portal Onet.pl możemy emocjonować się historiami z życia wziętymi, w których kolejna blogerka nie może zrozumieć, dlaczego zły ksiądz nie chce ochrzcić jej dziecka, skoro ona jest wierzącą katoliczką, a to, że żyje z facetem bez ślubu i nie uczestniczy w mszach świętych nie ma przecież żadnego znaczenia. Chcąc oderwać się od tego, możemy otworzyć Wprost albo Politykę, ale tam w co drugim tekście porady „naprawiaczy” Kościoła, którzy mają receptę na to, jak go uzdrowić. Lekiem zazwyczaj jest aborcja, zniesienie celibatu, akceptacja in vitro lub związków homoseksualnych.  Wreszcie otwierając Gazetę Wyborczą trafiamy na teksty naczelnej komentatorki polskiego Kościoła – Kasi Wiśniewskiej, która z precyzją godną strzelca wyborowego punktuje każde potknięcie Episkopatu i katolickich publicystów. Wtedy zaczynamy się zastanawiać: czy Kościół ma w ogóle sens? Czy nakazy i zakazy moralne są nam jeszcze do czegoś potrzebne?<br />
<strong></strong></p>
<p><strong>Sedno sprawy</strong><br />
Jaki sens ma czekanie z seksem do ślubu? Można podać wiele argumentów – budowanie głębszej relacji, zaufanie, itd. ale nie ma takiego, którego nie można podważyć. Oprócz jednego. A w ogóle po co nam ślubu? Czy miłość sama nie wystarczy? Jaki sens ma spowiadanie się ze swoich grzechów przed mniej lub bardziej nieznanym nam mężczyzną? Dobrze, żeby ktoś spojrzał na nasze życie z innej perspektywy, żeby ktoś pokazał nam to, czego sami nie widzimy&#8230; te wszystkie argumenty można łatwo zbić. Oprócz jednego. Dlaczego patrząc na Kościół mamy czasem wrażenie, że to wszystko bez sensu? Czegoś brakuje, a właściwie Kogoś. Mówiąc o Kościele, myśląc o nim, kłócąc się o niego coraz częściej zapominamy o Jezusie. On jest „sednem sprawy”. To właśnie Chrystus sprawia, że warto, że wiara ma sens. Trzeba nam żyć w czystości, bo tak powiedział Jezus. Trzeba stawać w prawdzie o sobie i wyznawać swoje grzechy, bo tak powiedział Jezus, który dał także władzę odpuszczania tych grzechów Apostołom i ich następcom. Chcąc żyć tak, jak mówił Jezus i jak teraz przypomina nam Kościół, trzeba się skupić na Nim. Na osobowej relacji, którą tworzy się w ciszy, na kolanach przed Najświętszym Sakramentem. Czystość, wierność, odwaga do świadczenia o Bogu to owoce naszej relacji z Jezusem. Bo to nie nasza zasługa, że udaje nam się żyć tak, jak Bóg przykazał. To Jego łaska. Sobotnia Ewangelia daje nam klarowną odpowiedź na to, jak patrzeć na Kościół, zwłaszcza w kontekście tego, jaki obraz serwują nam mainstreamowe media. „Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie.” Pamiętajmy, że księża nie głoszą swoich prywatnych nauk. Są sługami Słowa i takimi samymi ludźmi, jak my. A to znaczy, że również oni mają swoje słabości. I dobrze wiemy, że nie wszyscy żyją zgodnie z tym, co mówią. Ale wiemy też, że nie to jest najważniejsze. I nawet gdy oni nie dotrzymują słowa, my powinniśmy go dotrzymać. Bo tego chce od nas Bóg. Nawet wśród Apostołów, którzy na co dzień byli przy Jezusie, znaleźli się złodziej, tchórze i zdrajcy. Ale właśnie takich ludzi wybiera sobie Bóg na swoich posłanników.<br />
<strong></strong></p>
<p><strong>Kluczowy moment</strong><br />
W niedzielnej Ewangelii usłyszymy pytanie „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” Za kogo Go uważam? Za mojego Zbawiciela, za Mistrza którego chcę naśladować? A może jest dla nas kimś odległym, rozmytym. Kimś, o kim słyszymy raz w tygodniu w Kościele i nic więcej. Apostołowie udzielają Chrystusowi różnych odpowiedzi, a wszystkie one mają w sobie ukrytą nadzieję. Nadzieję na przemianę życia – taką autentyczną, fizyczną. Ludzie nie wiedzieli dokładnie, kim jest Jezus, ale czuli, że teraz w ich życiu coś się zmieni. Ale Jezus pytał dalej, bo pomimo że ta nadzieja miała dobre intencje, nie była zgodna z planem Boga. Dopiero Piotr daje Mu przełomową odpowiedź. Przełomową, bo odkrywającą prawdziwe zadanie i misję Jezusa na Ziemi „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Piotr nie kombinował, powiedział szczerze to, co czuł w swoim sercu. I dopiero na tej odpowiedzi, na takiej podstawie my możemy budować swoją relację z Jezusem i swój obraz Kościoła. Dopiero, gdy w sercu szczerze odkryjemy kim jest Chrystus, zaczniemy patrzeć na wszystko przez pryzmat wiary. Bez Niego, bez relacji z Nim, Kościół będzie nas drażnił, a w naszych głowach powstanie obraz świata rodem z artykułów Kasi Wiśniewskiej. Prawdziwego i szczerego poznania Boga, zachwycenia się Jezusem życzę Wszystkim. Pani Kasi także.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.orlinski.wm.pl/kim-jest-jezus/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Palcem po mapie</title>
		<link>http://www.orlinski.wm.pl/palcem-po-mapie/</link>
		<comments>http://www.orlinski.wm.pl/palcem-po-mapie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Aug 2011 07:38:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bartosz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.orlinski.wm.pl/?p=296</guid>
		<description><![CDATA[Lubię podróżować&#8230; palcem po mapie. Jakoś ostatnio nie mam za wiele czasu na wyprawy nad morze czy w góry. Z resztą zazwyczaj zanim się gdzieś wybiorę, mija strasznie dużo czasu. Od niedawna mam jednak nowe hobby &#8211; lubię oglądać ciekawe miejsca na mapach. Tak, na mapach! Ale nie zwykłych papierowych, bo kwestia sentymentów mnie nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Lubię podróżować&#8230; palcem po mapie. Jakoś ostatnio nie mam za wiele czasu na wyprawy nad morze czy w góry. Z resztą zazwyczaj zanim się gdzieś wybiorę, mija strasznie dużo czasu. Od niedawna mam jednak nowe hobby &#8211; lubię oglądać ciekawe miejsca na mapach. Tak, na mapach! Ale nie zwykłych papierowych, bo kwestia sentymentów mnie nie rusza. Lubię bawić się Google Maps. Funkcje, a przede wszystkim przybliżenie jakie oferuje nam jedna z najpopularniejszych usług giganta z Mountain View są niesamowite. Czasem można dosłownie &#8222;wjechać&#8221; komuś do domu z kamerą. Kilka miejsc, które wg mnie warte są uwagi:</p>
<p><strong>Area 51</strong> &#8211; słynna, tajemnicza Strefa 51, gdzie wg Foxa Muldera rząd USA konstruuje samoloty nowej generacji na bazie uzyskanych od pozaziemskich istot informacji. Niestety żadnego NOL&#8217;a nie zaobserwowałem <img src='http://www.orlinski.wm.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /><br />
<iframe width="480" height="350" frameborder="0" scrolling="no" marginheight="0" marginwidth="0" src="http://maps.google.pl/?ie=UTF8&amp;t=h&amp;vpsrc=6&amp;ll=37.239233,-115.812855&amp;spn=0.001495,0.002575&amp;z=18&amp;output=embed"></iframe><br /><small><a href="http://maps.google.pl/?ie=UTF8&amp;t=h&amp;vpsrc=6&amp;ll=37.239233,-115.812855&amp;spn=0.001495,0.002575&amp;z=18&amp;source=embed" style="color:#0000FF;text-align:left">Wyświetl większą mapę</a></small></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Baza US Navy w Norfolk&#8230; okręty są niemal na wyciągnięcie ręki! Możemy zobaczyć krążownik rakietowy klasy Ticonderoga, fragetę rakietową klasy Oliver Hazard Perry oraz okręt podwodny, najpewniej klasy Los Angeles.</p>
<p><iframe width="480" height="350" frameborder="0" scrolling="no" marginheight="0" marginwidth="0" src="http://maps.google.pl/maps?f=q&amp;source=s_q&amp;hl=pl&amp;geocode=&amp;q=Norfolk,+USA&amp;aq=&amp;sll=37.238875,-115.81182&amp;sspn=0.00217,0.006866&amp;vpsrc=6&amp;ie=UTF8&amp;hq=&amp;hnear=Norfolk,+Wirginia,+Stany+Zjednoczone&amp;t=h&amp;ll=36.940244,-76.330696&amp;spn=0.002122,0.002575&amp;z=18&amp;iwloc=A&amp;output=embed"></iframe><br /><small><a href="http://maps.google.pl/maps?f=q&amp;source=embed&amp;hl=pl&amp;geocode=&amp;q=Norfolk,+USA&amp;aq=&amp;sll=37.238875,-115.81182&amp;sspn=0.00217,0.006866&amp;vpsrc=6&amp;ie=UTF8&amp;hq=&amp;hnear=Norfolk,+Wirginia,+Stany+Zjednoczone&amp;t=h&amp;ll=36.940244,-76.330696&amp;spn=0.002122,0.002575&amp;z=18&amp;iwloc=A" style="color:#0000FF;text-align:left">Wyświetl większą mapę</a></small></p>
<p>Dla równowagi możemy podejrzeć również flotę sąsiada zza miedzy &#8211; czyli zapraszam do zwiedzania portu w Bałtijsku.</p>
<p><iframe width="480" height="350" frameborder="0" scrolling="no" marginheight="0" marginwidth="0" src="http://maps.google.pl/maps?f=q&amp;source=s_q&amp;hl=pl&amp;geocode=&amp;q=Ba%C5%82tijsk&amp;aq=&amp;sll=52.025459,19.204102&amp;sspn=6.870793,19.753418&amp;vpsrc=6&amp;ie=UTF8&amp;hq=&amp;hnear=Ba%C5%82tijsk,+t.p.g.+Baltiysk,+Obw%C3%B3d+kaliningradzki,+Rosja&amp;t=k&amp;ll=54.639603,19.915649&amp;spn=0.002173,0.00515&amp;z=17&amp;output=embed"></iframe><br /><small><a href="http://maps.google.pl/maps?f=q&amp;source=embed&amp;hl=pl&amp;geocode=&amp;q=Ba%C5%82tijsk&amp;aq=&amp;sll=52.025459,19.204102&amp;sspn=6.870793,19.753418&amp;vpsrc=6&amp;ie=UTF8&amp;hq=&amp;hnear=Ba%C5%82tijsk,+t.p.g.+Baltiysk,+Obw%C3%B3d+kaliningradzki,+Rosja&amp;t=k&amp;ll=54.639603,19.915649&amp;spn=0.002173,0.00515&amp;z=17" style="color:#0000FF;text-align:left">Wyświetl większą mapę</a></small></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Przed nami &#8222;Kaspijski potwór&#8221;, czyli radzieckiej konstrukcji <a title="Czym jest ekranoplan?" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ekranoplan" target="_blank">Ekranoplan</a>:</p>
<p><iframe width="480" height="350" frameborder="0" scrolling="no" marginheight="0" marginwidth="0" src="http://maps.google.pl/maps?f=q&amp;source=s_q&amp;hl=pl&amp;geocode=&amp;q=&amp;aq=&amp;sll=54.639575,19.915976&amp;sspn=0.001577,0.006866&amp;vpsrc=6&amp;ie=UTF8&amp;t=k&amp;ll=42.881979,47.656454&amp;spn=0.001376,0.002575&amp;z=18&amp;output=embed"></iframe><br /><small><a href="http://maps.google.pl/maps?f=q&amp;source=embed&amp;hl=pl&amp;geocode=&amp;q=&amp;aq=&amp;sll=54.639575,19.915976&amp;sspn=0.001577,0.006866&amp;vpsrc=6&amp;ie=UTF8&amp;t=k&amp;ll=42.881979,47.656454&amp;spn=0.001376,0.002575&amp;z=18" style="color:#0000FF;text-align:left">Wyświetl większą mapę</a></small></p>
<p>Pozostając w militarnych klimatach, możemy popatrzeć na Pearl Harbour i już niemal legendarny pancernik USS Missouri:</p>
<p><iframe width="480" height="350" frameborder="0" scrolling="no" marginheight="0" marginwidth="0" src="http://maps.google.pl/maps?f=q&amp;source=s_q&amp;hl=pl&amp;geocode=&amp;q=&amp;aq=&amp;sll=54.639575,19.915976&amp;sspn=0.001577,0.006866&amp;vpsrc=6&amp;ie=UTF8&amp;t=k&amp;ll=21.362182,-157.953503&amp;spn=0.001749,0.002575&amp;z=18&amp;output=embed"></iframe><br /><small><a href="http://maps.google.pl/maps?f=q&amp;source=embed&amp;hl=pl&amp;geocode=&amp;q=&amp;aq=&amp;sll=54.639575,19.915976&amp;sspn=0.001577,0.006866&amp;vpsrc=6&amp;ie=UTF8&amp;t=k&amp;ll=21.362182,-157.953503&amp;spn=0.001749,0.002575&amp;z=18" style="color:#0000FF;text-align:left">Wyświetl większą mapę</a></small></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Na koniec &#8211; odwiedzimy nasz rodzimy port, a w nim okręt podwodny ORP Orzeł:<br />
<iframe width="480" height="350" frameborder="0" scrolling="no" marginheight="0" marginwidth="0" src="http://maps.google.pl/?ie=UTF8&amp;t=h&amp;vpsrc=6&amp;ll=54.541661,18.551965&amp;spn=0.000545,0.001287&amp;z=19&amp;output=embed"></iframe><br /><small><a href="http://maps.google.pl/?ie=UTF8&amp;t=h&amp;vpsrc=6&amp;ll=54.541661,18.551965&amp;spn=0.000545,0.001287&amp;z=19&amp;source=embed" style="color:#0000FF;text-align:left">Wyświetl większą mapę</a></small> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.orlinski.wm.pl/palcem-po-mapie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wierzę w&#8230; ?</title>
		<link>http://www.orlinski.wm.pl/wierze-w/</link>
		<comments>http://www.orlinski.wm.pl/wierze-w/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Aug 2011 07:22:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bartosz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>
		<category><![CDATA[Bóg]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.orlinski.wm.pl/?p=278</guid>
		<description><![CDATA[Przeczytałem niedawno, że 25% katolików na zachodzie Europy wierzy w reinkarnację. Mix może opłaca się w przypadku telefonów komórkowych, ale w kwestii wiary – nigdy. Pan Bóg nie lubi konkurować z czerwonymi wstążeczkami. Wiecie co to nicejsko-konstantynopolitańskie wyznanie wiary? Wiecie, bo wyznajemy je podczas każdej niedzielnej mszy świętej. To popularne credo, czyli esencja naszej wiary [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Przeczytałem niedawno, że 25% katolików na zachodzie Europy wierzy w reinkarnację. Mix może opłaca się w przypadku telefonów komórkowych, ale w kwestii wiary – nigdy. Pan Bóg nie lubi konkurować z czerwonymi wstążeczkami. </strong></p>
<p>Wiecie co to nicejsko-konstantynopolitańskie wyznanie wiary? Wiecie, bo wyznajemy je podczas każdej niedzielnej mszy świętej. To popularne credo, czyli esencja naszej wiary katolickiej. Niektórzy traktują je jak długą i nudną modlitwę, nie wgłębiając się w samą treść. Błąd! Credo jest jakby streszczeniem całej naszej wiary. Gdyby ktoś zapytał mnie „w co wierzysz?”, chcąc dać pełną odpowiedź, odpowiedziałbym właśnie słowami credo. Niestety coraz więcej katolików z różnych powodów opuszcza niektóre elementy swojej wiary, a czasem dodają zupełnie nowe. I nie mam tu na myśli tego, że wprowadzają zamęt recytując to podczas mszy. Wprowadzają go w swoim życiu.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Postanowione ludziom raz umrzeć</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Tak, żyjemy raz i umieramy też tylko raz. Jednak coraz więcej wierzących przyjmuje elementy religii wschodnich, przede wszystkim wiarę w reinkarnację. Co więcej, starają się nawet udowodnić, że <a title="Dyskusja o reinkarnacji" href="http://www.familie.pl/Forum-4-193/m604995-1,REINKARNACJA.html">nie jest ona sprzeczna z Nauczaniem Kościoła</a>. I powstaje „mix”, mieszanka różnych religii, w której powoli zatraca się najważniejsze elementy. Zwolennicy reinkarnacji wierzą, że po śmierci dusza może powrócić na ziemię w innym ciele. W Indiach ta wiara sprawdza się przy utrzymywaniu podziałów kastowych. Ci najbardziej uciśnieni, zamiast próbować zmienić swój los słyszą, że powinni go przyjąć z pokorą, bo jeśli „sprawdzą się” jako biedacy, w kolejnym życiu będą w wyższej kaście. Jak to się ma do wiary katolickiej? Nijak – dusza ludzka jest nieśmiertelna i stwarzana bezpośrednio przez Boga. Dziecko, które się pocznie nie jest kolejnym wcieleniem – jest nowym dzieckiem Boga, bo On sam ukształtował jego duszę. Wiara w reinkarnację jest bardzo zwodnicza. Idea samozbawienia to iście szatańskie dzieło. Bo do tego to się sprowadza: „mam żyć dobrze w każdym życiu, piąć się wyżej i wyżej, aż w końcu osiągnę swoje zbawienie – nirwanę.” I na pierwszy rzut oka nie ma w tym nic złego, bo przecież każdy chciałby żyć dobrze, katolik przede wszystkim. Ale Zbawienie nie jest naszym dziełem, ani naszym dokonaniem, na który sobie zasłużymy odpowiednim życiem. Jest Darem Boga, na który sobie w żadnym stopniu nie zasłużyliśmy. Pragnijmy Jezusa, a nie pogańskiej nirwany.</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: center;"><img class="size-medium wp-image-279 aligncenter" title="Wiara powinna być mądra, świadoma" src="http://www.orlinski.wm.pl/wp-content/uploads/2011/08/grafika-mix-225x300.jpg" alt="" width="308" height="409" /></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czerwona kokardka</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Wiele pogańskich elementów możemy zauważyć w życiu katolików na co dzień. Macierzyństwo to piękna sprawa, ale szalenie trudna, zwłaszcza w okresie ciąży. Bo przecież mama, która nosi w swoim łonie dziecko, musi uważać. Choćby na to, aby nie farbować włosów, bo dziecko będzie rude (i co w tym złego?), pod żadnym pozorem nie wolno jej nosić łańcuszka na szyi – grozi to zaplątaniem się dziecka w pępowinę. Całe szczęście, że przynajmniej taka mama nie będzie podczas ciąży naczyń zmywała. Oczywiście dlatego, że mogłaby pochlapać sobie brzuch wodą, a to, jak powszechnie wiadomo, spowoduje alkoholizm u dziecka. Naprawdę czujnym trzeba jednak być po urodzeniu malucha, gdy przychodzi nam go ochrzcić. Chrzest – ważny i piękny sakrament, w którym wierzący rodzice proszę o przyjęcie ich dziecka do społeczności Kościoła. A co drugi wózek, nawet w kościele, ozdobiony czerwoną kokardką. Bynajmniej nie z powodów estetycznych. Ma uchronić dziecko przed „złymi spojrzeniami” czymkolwiek one są. Jak to się mówi „strzeżonego Pan Bóg strzeże!”. Bóg? Ciekawe, skąd to zaufanie do Boga? Wydaje mi się, że niektórzy bardziej ufają kawałkowi czerwonej wstążki, niż Stwórcy. „Panie Boże, wierzę Tobie, ale jakbyś nie dał rady, to na wszelki wypadek jeszcze się zabezpieczę”. Tymczasem Bóg chce od nas całkowitego zawierzenia. Po to, żebyśmy mogli być w Nim szczęśliwi. Te niepozorne kokardki czy monety wsadzane do dziecięcych kołysek nie są błahą sprawą. Są świadectwem naszej wiary – nienajlepszym świadectwem. Co więcej, wiele osób mówi, że „to nie zaszkodzi”. Zaszkodzi, oj zaszkodzi. Bo jeśli nie zwracamy się o pomoc do Boga, tylko do jakichś nieznanych „wstążeczkowych” sił, to świadomie czy nie, otwieramy się na działanie szatana.</p>
<p style="text-align: left;"><strong>Wiara pokorna, nie pyszna </strong></p>
<p style="text-align: justify;">W sytuacjach, w których próbujemy mieszać wiarę katolicką z pogańskimi zwyczajami czy systemami filozoficznymi, pojawia się zarzut, że my – katolicy, uważamy swoją wiarę za lepszą od innych, za prawdziwą, podczas gdy wszystkie inne są błędne. Czy taka postawa to pycha? Łatwo może się nią stać, gdy zaczniemy patrzeć na innych z góry, z postawy „lepszych ludzi”. Ale pamiętajmy, że wiara jest łaską i bez niej nic byśmy nie zrobili. To Pan Bóg pozwala nam być przy Sobie, a nie odwrotnie. A jak podchodzić do innych wyznań, religii czy choćby ich elementów przesiąkających do naszej wiary? Pokornie, ale twardo. Pełnia prawdy i pełnia środków potrzebnych do Zbawienia jest w Kościele Katolickim. W innych wyznaniach są cząstki prawdy, którymi Bóg chce przyprowadzić do siebie również wyznawców tych religii. Dlatego my powinniśmy całym swoim życiem świadczyć o Prawdzie, którą Bóg nas obdarował, żyć nią, aby inni mogli ją w nas dostrzec. W Boga nie można tylko wierzyć. Najważniejsze, to Mu wierzyć. Mu, a nie czerwonej wstążce.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.orlinski.wm.pl/wierze-w/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zadzwoń do posła!</title>
		<link>http://www.orlinski.wm.pl/zadzwon-do-posla/</link>
		<comments>http://www.orlinski.wm.pl/zadzwon-do-posla/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 23 Jun 2011 20:43:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bartosz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[aborcja]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[rodzina]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.orlinski.wm.pl/?p=270</guid>
		<description><![CDATA[Wielkimi krokami zbliżają się wybory do Parlamentu. Jednak zanim wrzucimy kartki do urn, w Sejmie odbędzie się o wiele ważniejsze głosowanie. Posłowie zadecydują, czy Polska będzie broniła ludzkiego życia konsekwentnie. Ponad pół miliona Polaków poparło obywatelski projekt ustawy, którego celem jest całkowita ochrona ludzkiego życia, szczególnie wobec tych ludzi, którzy nie potrafią się jeszcze sami [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Wielkimi krokami zbliżają się wybory do Parlamentu. Jednak zanim wrzucimy kartki do urn, w Sejmie odbędzie się o wiele ważniejsze głosowanie. Posłowie zadecydują, czy Polska będzie broniła ludzkiego życia konsekwentnie. </strong></p>
<p>Ponad pół miliona Polaków poparło obywatelski projekt ustawy, którego celem jest całkowita ochrona ludzkiego życia, szczególnie wobec tych ludzi, którzy nie potrafią się jeszcze sami obronić. Mamy szansę zupełnie zabronić aborcji w imieniu prawa! A trzeba nam wiedzieć, że w zeszłym roku w majestacie Rzeczypospolitej zabito ok. 500 dzieci – głównie dlatego, że były chore. Słynny „aborcyjny kompromis”, którego niektórzy bronią jak niepodległości, ma twarz pół tysiąca dzieci rocznie, które są zabijane za swoją chorobę albo pochodzenie. Na to nie może być zgody w cywilizowanym świecie. W Polsce XXI wieku nie może być miejsca na legalne barbarzyństwo!</p>
<div id="attachment_271" class="wp-caption aligncenter" style="width: 496px"><img class="size-medium wp-image-271" title="Dziecko" src="http://www.orlinski.wm.pl/wp-content/uploads/2011/06/artykuł-zdjęcie-2-300x209.jpg" alt="" width="486" height="338" /><p class="wp-caption-text">Dziecko, źródło sxc.hu</p></div>
<p><strong>Pół miliona wariatów</strong></p>
<p>Jak napisał ks. Marek Gancarczyk: „O losach obywatelskiego projektu zdecyduje strach. Irracjonalny, nie wiadomo skąd pochodzący, ale mocno zakorzeniony. Jakby szponami trzymał za gardło. Strach przed publicznym wygłoszeniem oczywistej, zupełnie zdroworozsądkowej opinii: Nie godzę się na prawo do zabijania chorych dzieci przed narodzeniem, to barbarzyństwo.” Aby pomóc naszym posłom przełamać ten strach i odważnie opowiedzieć się za życiem, powstała akcja „<a title="Zadzwoń do swojego posła!" href="http://www.prawodonarodzin.pl/zadzwon-do-posla.html" target="_blank">Zadzwoń do posła</a>”. Każdy z nas może zadzwonić do swojego posła lub wysłać mu list (także elektroniczny) z przypomnieniem, że niedługo czekają nas wybory parlamentarne i chcielibyśmy dowiedzieć się, jaki jest jego (jej) stosunek do ważnych dla nas wartości chrześcijańskich. Jako, że przede wszystkim liczą się czyny, niezwykle interesuje nas, czy nasz poseł (nasza posłanka) opowie się za życiem w najbliższym głosowaniu nad obywatelskim projektem ustawy. Posłowie są w końcu naszymi przedstawicielami i mamy prawo wiedzieć, jakimi wartościami się kierują.  Jak zwykle w przypadku takich inicjatyw, odezwał się krytyczny (i chyba trochę kpiący) głos z ulicy Czerskiej, tym razem ustami (a właściwie piórem) pani Kasi Wiśniewskiej, która wyrasta na etatowego komentatora akcji pro-life oraz wszystkiego, co związane z Kościołem. Wiśniewska nazywa cały pomysł „wariackim”. Przytacza też liczbę aborcji, jakie rokrocznie wykonywane są w polskim „podziemiu aborcyjnym” – od 80 do 200 tysięcy, a które katolicy ponoć lekceważą. Skąd Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny (sic!) wzięła te dane? Najpewniej z kapelusza, jak pisze Franciszek Kucharczak. Na koniec Wiśniewska kpiąco pyta, czy dla ochrony życia nie warto się trochę wysilić, zamiast marnować czas na telefony do posłów. Warto Pani Kasiu i dlatego będziemy dzwonić i pisać, żeby nasi przedstawiciele w Parlamencie zdobyli się na wysiłek bycia odważnymi. Co ciekawe, jak zauważa Kucharczak, w tym samym numerze Gazety Wyborczej znajdziemy tekst Piotra Pacewicza, który każe nam się wstydzić za to, że tak mało osób przyszło na paradę gejów i lesbijek (tzw. paradę równości). W konsekwencji powinniśmy rozpocząć sejmową debatę nad związkami partnerskimi&#8230; i choć pomysł popiera niewielu, to nikt nie nazywa go wariackim.</p>
<p><strong>Polak, Węgier dwa bratanki </strong></p>
<p>Do tej pory w Unii Europejskiej to Polska była najczęściej kojarzona z walką o życie ludzi już od momentu poczęcia oraz o głośne procesy przed europejskimi trybunałami, w wyniku których trzeba było płacić odszkodowanie matkom, którym z różnych powodów odmówiono „prawa” do zabicia własnego dziecka. Ostatnio mieliśmy do czynienia z kolejnym procesem, w rezultacie którego Polska ma wypłacić tytułem odszkodowania 60 tysięcy Euro kobiecie, której dziecko będąc w jej łonie miało podejrzenie zespołu Turnera. Lekarze wobec deklaracji kobiety, że zabije swoje dziecko (o przepraszam: <em>dokona przerwania ciąży</em>, ewentualnie <em>skorzysta ze swojego prawa</em>) jeśli zajdzie podejrzenie choroby, nie chcieli dokonać badań prenatalnych. Trybunał uznał to za nieludzkie traktowanie. W wywiadzie dla Radia Plus Minister Zdrowia Ewa Kopacz powiedziała, że jest za utrzymaniem prawa, które pozwala na zabicie dziecka w łonie matki dlatego, że jest ciężko chore lub upośledzone. Czy to nie jest dyskryminacja? Na szczęście w Europie nie musimy już czuć się osamotnieni w walce o życie człowieka. Coraz odważniej poczynają sobie Węgrzy, którzy mają odwagę białe nazywać białym, a czarne czarnym. W ramach akcji promocji „zrównoważonych” rodzin, finansowanej ze środków unijnych, rząd Victora Orbana zaczął apelować o zaprzestanie aborcji, pokazując adopcję jako alternatywę dla zabicia niechcianego dziecka. Szybko zareagowała Bruksela. Viviane Reding, unijna Komisarz Sprawiedliwości udzieliła Węgrom reprymendy, ponieważ „To <em>[akcja pro-life]</em> jest sprzeczne z wartościami europejskimi!” Pani Reding zagroziła sankcjami finansowymi, jeśli akcja nie zostanie wstrzymana.</p>
<p>Słysząc o takich wydarzeniach, jak wyrok europejskiego trybunału czy upomnienie ze strony europejskiej komisarz, łatwo zauważyć, że walka o człowieka cały czas trwa. I nabiera coraz bardziej namacalnych kształtów. Możemy wygrać, ale trzeba włożyć w to dużo siły i modlitwy. Jeśli my tego nie zrobimy, zatriumfują piewcy politycznej poprawności i pseudotolerancji, a przegra człowiek.</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.orlinski.wm.pl/zadzwon-do-posla/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>32</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zakazane poglądy?</title>
		<link>http://www.orlinski.wm.pl/zakazane-poglady/</link>
		<comments>http://www.orlinski.wm.pl/zakazane-poglady/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 May 2011 09:29:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bartosz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[Olsztyn]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo & Internet]]></category>
		<category><![CDATA[gazeta wyborcza]]></category>
		<category><![CDATA[homoseksualizm]]></category>
		<category><![CDATA[media]]></category>
		<category><![CDATA[polityczna poprawność]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>
		<category><![CDATA[uniwersytet]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.orlinski.wm.pl/?p=252</guid>
		<description><![CDATA[Uniwersytet to miejsce wymiany poglądów, również tych kontrowersyjnych. Ale gdy zaczyna brakować argumentów, oponenci sięgają po magiczne słowa, takie jak „dyskryminacja” i „brak tolerancji”, które mają zamknąć usta tym, którzy myślą inaczej. Zabawne &#8211; wystarczył jeden artykuł na portalu studenckim, żeby lokalna GW i działacze środowisk homoseksualnych podnieśli raban. Łatwo im to przyszło, bo schemat [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Uniwersytet to miejsce wymiany poglądów, również tych kontrowersyjnych. Ale gdy zaczyna brakować argumentów, oponenci sięgają po magiczne słowa, takie jak „dyskryminacja” i „brak tolerancji”, które mają zamknąć usta tym, którzy myślą inaczej. </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Zabawne &#8211; wystarczył jeden artykuł na portalu studenckim, żeby lokalna GW i działacze środowisk homoseksualnych podnieśli raban. Łatwo im to przyszło, bo schemat podobnych akcji był już wiele razy w przećwiczony w Polsce. O co poszło? O tekst  <a href="http://www.strefauwm.pl/news/66/czytaj/1018/jak-tacy-sami-jak-inni.html">&#8222;Jak tacy sami, jak inni”</a> publikowany na portalu Strefa UWM. Sam tekst w sumie nie najwyższych lotów &#8211; czytałem lepsze. W dodatku nie ze wszystkimi tezami się zgadzam. Ale po kolei.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Homoseksualiści to nie zupa pomidorowa – lubić ich nie trzeba</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Jedna z głównych tez &#8211; że środowiska homoseksualistów próbują wzbudzić wokół siebie jak największy szum &#8211; to przecież oczywistość. Po co są wszystkie mniej lub bardziej barwne parady, podczas których geje i lesbijki idąc głównymi ulicami miast krzyczą, aby &#8222;nikt nie zaglądał im pod kołdrę&#8221;? Głównie po to, żeby znalazła się banda oszołomów, którzy będą rzucali w uczestników parady wyzwiskami, ewentualnie mniej lub bardziej niebezpiecznymi przedmiotami. A wtedy można rozkoszować się przed kamerami mainstreamowych mediów, jak to źle mają w Polsce homoseksualiści, w jak strasznym kraju muszą żyć i w ogóle, że świat jest niesprawiedliwy. Po co to wszystko? Trzeba przecież stworzyć wrażenie, że problemy homoseksualistów &#8211; te prawdziwe i te wyimaginowane &#8211; są problemami większości społeczeństwa i sprawą najwyższej wagi.</p>
<p style="text-align: justify;">
<div class="wp-caption alignnone" style="width: 430px"><img class=" " title="Czy o homoseksualistach można mówić tylko jak o zmarłych - dobrze albo wcale?" src="http://www.sxc.hu/pic/m/l/li/linder6580/1334670_stop_sign.jpg" alt="" width="420" height="280" /><p class="wp-caption-text">foto: sxc.hu</p></div>
<p style="text-align: justify;">Nie zgadzam się natomiast z tym, że homoseksualiści nie mają i nigdy nie będą mieli takich samych praw, jak reszta ludzi. Przy czym co do przyszłości, to nie jestem pewien. Ale teraz? A jakich to praw nie ma w Polsce homoseksualista, które miałby człowiek  heteroseksualny? Czego mu nie wolno? Wiele osób odpowiada od razu: małżeństwa! A ja się pytam: kto broni? Każdy ma prawa w Polsce zawrzeć związek małżeński. Nawet zdeklarowany działacz KPH &#8211; serio, serio. Przecież małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. I każdy facet ma prawo poślubić kobietę, każda kobieta ma prawo wyjść za faceta. Aaa&#8230; i tu jest problem. Środowiska homoseksualne chciałyby, żeby specjalnie dla nich małżeństwem nazywać to, co małżeństwem nie jest. Chcieliby związek dwóch facetów albo dwóch kobiet nazwać małżeństwem (niektórzy wyroby czekoladopodobne nazywają czekoladą&#8230; ). Na to zgody nie ma i być nie może, bo małżeństwo będące fundamentem rodziny to podstawa zdrowego społeczeństwa. Dziedziczenie? A kto broni spisać testament i w nim dowolnie rozporządzić posiadanym majątkiem? Nikt.</p>
<p style="text-align: justify;">Dalsza część artykułu nie jest szczególnie ciekawa &#8211; ot, po prostu krytyczny tekst nt. działań środowisk homoseksualnych. Ale to wystarczyło, aby olsztyńska KPH, feministki i krzewiciele gender-bzdur zabili na alarm! Wszak w wizji świata mediów made in Czerska o homoseksualistach i homoseksualizmie można mówić tylko jak o zmarłych &#8211; dobrze, albo wcale. Wystosowano <a href="http://olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,9550913,Kampania_Przeciw_Homofobii_pyta_rektora_o_artykuly.html?as=1&amp;startsz=x">list do Rektora UWM</a>, który opublikowała Gazeta Wyborcza. Przyznam szczerze, że list jest o wiele ciekawszy niż sam artykuł, który stał się przyczyną całego zamieszania.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><br />
Wolność słowa – tak, ale pod warunkiem</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Autorzy listu atakują najpierw sam portal za to, że część zamieszczonych na nim artykułów to wyraźne i konkretne głosy w takich kwestiach jak aborcja, homoseksualizm. Zarzucają ich autorom brak obiektywizmu. Zapominają przy tym o tym, że jeśli ktoś mówi, że „2+2=4” to niekoniecznie musi przedstawiać zdanie kogoś, kto będzie twierdził, że to jest „5”. Na portalu sporo tekstów na charakter publicystyczny i każdy z ich autorów ma prawo wyrazić swoje prywatne zdanie. A fakt, że niektóre tezy czy zwroty, zawarte także w tekście „Jak tacy sami, jak inni”, mogą nie podobać się feministkom, działaczom KPH czy w ogóle komukolwiek – nie dyskredytuje samego artykułu. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu, różowy świat, gdzie wszyscy się do siebie uśmiechają to fikcja. Decyzje WHO, która wiele razy dała się poznać jako instytucja propagująca zabijanie nienarodzonych dzieci, nie są w kwestii homoseksualizmu ostateczną wyrocznią.</p>
<p style="text-align: justify;">
<div class="wp-caption alignnone" style="width: 430px"><img class=" " title="List otwarty do Rektora UWM" src="http://www.sxc.hu/pic/m/v/vi/vierdrie/716415_good_morning.jpg" alt="" width="420" height="210" /><p class="wp-caption-text">foto: sxc.hu</p></div>
<p style="text-align: justify;">Czytając dalej list do Rektora UWM dowiadujemy się, że nieprzychylne homoseksualistom stwierdzenia to dyskryminacja. Magiczne słowo, które ma zamykać usta każdemu, kto nie chce nas lubić jak zupy pomidorowej.<br />
Członkowie KPH, feministki i krzewiciele gender stawiają na różnorodność. „<em>Uważamy, że jeśli na publicznym portalu pojawiają się tematy uznawane przez społeczeństwo za kontrowersyjne to powinna im towarzyszyć uczciwa debata przedstawiająca różne punkty widzenia. Kwintesencją społeczeństwa obywatelskiego jest różnorodność. Szanujemy ją, ale także domagamy się jej poszanowania.</em>” Po pierwsze – portal nie jest publiczny, tylko prywatny, więc jego właściciele mogą na nim publikować artykuły o takim zabarwieniu, jakie im się spodoba. Po drugie, wzywanie do uczciwej debaty (której przecież nikt nie zabrania) ze strony tych środowisk jest wg mnie szczytem hipokryzji. To przecież przez protesty takich organizacji, przy wydatnym wsparciu GW, odwoływano konferencje naukowe poświęcone problemowi homoseksualizmu na UKSW czy UW. Wystarczy wejść na <a href="http://www.facebook.com/event.php?eid=144515785619745">profil akcji? listu? na Facebooku</a>, żeby dostrzec do bólu prostą logikę: &#8222;Zgadzasz się z nami? Ok! Nie zgadzasz się? Naucz się czytać ze zrozumieniem!&#8221; Uniwersytet to platforma wymiany myśli i ścierania się różnych poglądów, tu nie wolno zamykać nikomu ust. Jeśli jest na nim miejsce dla takich tworów, jak ideologia gender, to jest także dla krytycznego spojrzenia na homoseksualizm.  Dlatego mam szczerą nadzieję, że Jego Magnificencja nie pozwoli na kneblowanie ust studentom, którzy mają odwagę myśleć samodzielnie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.orlinski.wm.pl/zakazane-poglady/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mężczyźni w Kościele</title>
		<link>http://www.orlinski.wm.pl/mezczyzni-w-kosciele/</link>
		<comments>http://www.orlinski.wm.pl/mezczyzni-w-kosciele/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 Apr 2011 07:26:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bartosz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[dzikie serce]]></category>
		<category><![CDATA[facet]]></category>
		<category><![CDATA[mężczyzna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.orlinski.wm.pl/?p=247</guid>
		<description><![CDATA[Wszyscy kiedyś umrzemy, lecz nie wszyscy wiedzą jak żyć – powiedział William Wallace w „Walecznym Sercu”. Zdanie to jest ciągle aktualne, a uderza przede wszystkim w dzisiejszych mężczyzn. Bo znaleźć ich w Kościele jest coraz trudniej. Od dawna słyszymy o kryzysie męskości. W dużej mierze sami sobie ten kryzys zafundowaliśmy. Wystarczy wsłuchać się w środowiska [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><em>Wszyscy kiedyś umrzemy, lecz nie wszyscy wiedzą jak żyć</em> – powiedział William Wallace w „Walecznym Sercu”. Zdanie to jest ciągle aktualne, a uderza przede wszystkim w dzisiejszych mężczyzn. Bo znaleźć ich w Kościele jest coraz trudniej. </strong></p>
<p>Od dawna słyszymy o kryzysie męskości. W dużej mierze sami sobie ten kryzys zafundowaliśmy. Wystarczy wsłuchać się w środowiska feministyczne, które „z urzędu” narzekając na mężczyzn i na ich współczesne zniewieścienie piętnują jednocześnie typowe męskie cechy, uznając je za prymitywne bądź szowinistyczne. Ale nie zamierzam skupiać się na feministkach i na tym, co mówią – ten tekst ma być poświęcony nam, mężczyznom.</p>
<p><strong>Babcia różańcowa</strong></p>
<p>Mało mężczyzn aktywnie uczestniczy w życiu Kościoła. Wielu nie potrafi dostrzec dla siebie w nim miejsca – bo albo ksiądz za ołtarzem, albo kobiety w ławkach –a  ja? To stereotypowe myślenie, często spotykane u osób, które swoją parafię odwiedzają tylko w czasie pasterki lub podczas święcenia pokarmów w Wielką Sobotę.  „W tym kościele nic się nie dzieje – ciągle tylko Jezus się rodzi, albo jajka święcimy” – mówią później. Stereotypy o Kościele zakładają nam klapki na oczy, sprawiają, że widzimy w nim jedynie (z całym szacunkiem) babcie różańcowe albo starsze małżeństwa. A gdzie miejsce dla nas? Ono jest, tylko powinniśmy zrobić pierwszy krok, musimy sami rozejrzeć się wokół. Mężczyzna nie może iść ciągle prowadzony za rączkę – Pan Bóg nie chce w nas widzieć nieporadnych dzieci. On potrzebuje mężczyzn!</p>
<p><strong>Wstąp na rydwan</strong></p>
<p>Początki chrześcijaństwa przyciągały mężczyzn. Wierzyć, oznaczało porzucić to, co bezpieczne wypłynąć na głębię. Wierzyć znaczyło wystąpić w gronie nielicznych przeciwko całemu społeczeństwu, a to często kończyło się pod katowskim mieczem albo na arenie, wśród dzikich zwierząt. Ale Bóg wiedział, co robi i wiedział kogo powołuje. Do wszystkich mężczyzn skierował Słowa &#8222;Bohaterze, przypasz do biodra swój miecz, swą chlubę i ozdobę! Szczęśliwie wstąp na rydwan&#8230;&#8221; [Ps 45,4] Ci ludzie walczyli o prawdziwą wolność, jaką przyniósł im Jezus. A o wolność właśnie tak się walczy. Również teraz. Wezwanie Boga, żeby odważnie wejść w Świat z wiarą nie straciło na aktualności. A jednak ze względu na uwarunkowania kulturowe efekt zmizerniał. Głównie dlatego, że chrześcijaństwo stało się religią dominującą i wiara nie wiązała się już z tak spektakularną, zewnętrzną odwagą. Ale myli się ten, kto sądzi, że do dzisiejszej wiary nie potrzeba odwagi. Potrzeba i to bardzo wiele. Śmiem twierdzić, że dawno nie było ludziom tak ciężko wierzyć, jak w dzisiejszych latach. O odwadze genialnie napisał Gilbert Keith Chesterton: „<em>Odwaga jest sprzecznością niemal w założeniu. Oznacza silne pragnienie życia, przybierające formę gotowości na śmierć. &lt;&lt; Kto straci swe życie, znajdzie je &gt;&gt;, to nie kawałek mistycyzmu dla świętych i herosów! To codzienna rada dla żeglarzy i alpinistów. Powinna być wydrukowana w przewodnikach po Alpach albo w książce treningowej. Paradoksem jest sama zasada odwagi, nawet całkiem ziemskiej i całkiem brutalnej. Człowiek odcięty przez morze zdoła uratować życie, jeśli zaryzykuje przejście nad przepaścią. Może wymknąć się śmierci, posuwając się nad nią cal po calu. Żołnierz otoczony przez wroga, jeśli ma znaleźć drogę ucieczki, musi połączyć silne pragnienie przeżycia z dziwaczną beztroską wobec śmierci. Nie może tylko trzymać się życia, bo wtedy będzie tchórzem i nie ucieknie. Nie może tylko czekać na śmierć, bo wtedy będzie samobójcą i nie ucieknie. Musi szukać życia w duchu szalonej obojętności na nie; musi pragnąć życia jak wody, a jednak pić śmierć jak wino</em>.&#8221;</p>
<p><strong>Tragedia mężczyzn</strong></p>
<p>Tego chce od nas Bóg – żebyśmy walcząc o Życie Wieczne byli gotowi poświęcić nasze doczesne. Nie tyle dosłownie, chociaż takie sytuacje też się zdarzają. Ale przede wszystkim, żebyśmy potrafili żyć dla Boga. Podjąć męską decyzję „Tak, wierzę w Ciebie Boże, wierzę Tobie Boże i powierzam Ci swoje żyje”. To ta decyzja, powtarzana później na każdym rozdrożu, otwiera nam drogę do wielkiej przygody, jaką ma dla nas Bóg. Przygody, na której zmierzymy się ze swoimi słabościami, stoczymy bitwę z tym, co nas najbardziej przeraża i uratujemy Piękną. Proste? Nie, to nigdy nie było, nie jest i nie będzie prostą sprawą. Dlatego tak wielu mężczyzn zatrzymuje się na tym etapie. Nie potrafimy bez asekuranctwa podjąć decyzji „Tak Panie Boże, wchodzę w to!”. I zaczyna w nas coś umierać. To największa tragedia mężczyzny, gdy on żyje, a jednak coś w nim umiera&#8230; Jego życie schodzi wtedy z dynamicznego centrum na spokojne przedmieścia, pojawia się rutyna i poczucie tęsknoty za czymś bliżej nieokreślonym. Oglądamy filmowych bohaterów takich jak William Wallace z „Walecznego Serca” czy Maximus z „Gladiatora” i zazdrościmy im przygód, odwagi, zazdrościmy im tego, że potrafią położyć na szali swoje życie, w walce do dobrą sprawę. Patrzymy w telewizor, a przygoda i wyzwania przygotowane przez Boga, czekają obok&#8230;</p>
<p><strong>Nasze zadanie</strong></p>
<p>Pan Bóg nie chce, żebyśmy ograniczali sie do niedzielnej mszy świętej. Przygotował dla nas o wiele więcej. Ale od czegoś trzeba zacząć, a przede wszystkim, skądś trzeba czerpać siły. Tym źródłem, przygotowanym dla nas przez samego Jezusa jest właśnie Eucharystia. Nie można walczyć dla Jezusa, nie czerpiąc z Niego samego. Mężczyzna przyjdzie do kościoła o wiele chętniej, gdy zobaczy tam innych mężczyzn. Stąd duże zadanie dla nas, świeckich – bądźmy w Kościele, pokażmy że jesteśmy. Pokażmy, że wierzymy w Boga nie tylko przez 45 minut niedzielnej mszy, ale 24h/dobę. Dajmy Bogu naszą gotowość – On zajmie się resztą. I nie będzie nudno.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.orlinski.wm.pl/mezczyzni-w-kosciele/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dajmy sobie szansę!</title>
		<link>http://www.orlinski.wm.pl/rekolekcje-wielkopostne-olsztyn/</link>
		<comments>http://www.orlinski.wm.pl/rekolekcje-wielkopostne-olsztyn/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 08 Apr 2011 09:31:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bartosz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Olsztyn]]></category>
		<category><![CDATA[Bóg]]></category>
		<category><![CDATA[duchowość]]></category>
		<category><![CDATA[olsztyn]]></category>
		<category><![CDATA[rekolekcje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.orlinski.wm.pl/?p=241</guid>
		<description><![CDATA[&#60;&#60; Lubisz marnować dobre okazje? Pewnie nie. Dlatego nie strać szansy, która właśnie otwiera się przed Tobą! W parafiach zaczynają się wielkopostne rekolekcje – intensywny czas pracy nad samym sobą. Cały Wielki Post jest czasem szczególnym. Zmiany w liturgii, nabożeństwa drogi krzyżowej, nasze własne postanowienia. Dzięki temu wszystkiemu przygotowujemy się do przeżycia Świąt Wielkiej Nocy. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>&lt;&lt; Lubisz marnować dobre okazje? Pewnie nie. Dlatego nie strać szansy, która właśnie otwiera się przed Tobą! W parafiach zaczynają się wielkopostne rekolekcje – intensywny czas pracy nad samym sobą. </strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong> </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Cały Wielki Post jest czasem szczególnym. Zmiany w liturgii, nabożeństwa drogi krzyżowej, nasze własne postanowienia. Dzięki temu wszystkiemu przygotowujemy się do przeżycia Świąt Wielkiej Nocy. Ale sprawa jest na tyle poważna, że Kościół daje nam szansę jeszcze mocniejszego przygotowania się nie tylko do Świąt ale i zmiany w naszego życia. Rekolekcje wielkopostne mają nam pomóc poukładać je na nowo. Dlatego tak ważne jest, żebyśmy nie zmarnowali tego czasu. Duch wieje jak chce – łaska dana na konkretny czas więcej się nie powtórzy.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Po co mam układać życie na nowo? </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Po co mam układać swoje życie na nowo, skoro już raz to zrobiłem? Pytanie jak najbardziej logiczne. Przecież wielu z nas pracowało nad swoją duchowością długi czas – po co kolejne zmiany? Dlatego, że nic nie stoi w miejscu. Świat idzie do przodu, zmienia się i jest dynamiczny. Jeśli nie dotrzymamy mu kroku, zaczniemy się cofać. Konieczna jest nasza metanoja – czyli proces nawracania się, zmiany sposobu myślenia, rozumowania i patrzenia na świat. Metanoja praktycznie nigdy się nie kończy – a co za tym idzie, nasza praca nad sobą nie powinna się skończyć. Gdy ktoś stwierdzi, że już jest całkowicie uformowany i bycie jeszcze bliżej Boga nie jest mu potrzebne, to znak, że najwyższy czas nawrócić się, bo najwidoczniej w którymś momencie zgubił ścieżkę.</p>
<p><img class="aligncenter size-medium wp-image-242" title="Rekolekcje to okazja, żeby wspiąć się na szczyt" src="http://www.orlinski.wm.pl/wp-content/uploads/2011/04/rekolekcje-2-300x225.jpg" alt="Warto podjąć wysiłek" width="415" height="309" /></p>
<p style="text-align: justify;">Do każdych rekolekcji przystępujemy inni – z nowymi doświadczeniami, nowymi problemami, bogatsi o to, czego nauczyło nas życie. I za każdym razem Pan Bóg będzie chciał dotknąć innego problemu, innej sfery. Pytanie, czy Mu na to pozwolimy. Bo duchowa praca nad samym sobą to w praktyce przyzwolenie na to, aby sam Bóg nas formował. A z tym bywa różnie, bo często nawet mimo szczerych chęci zmiany i pójścia za Bogiem, buntujemy się gdy On zaczyna wchodzić w nasze życie. Sami przecież dobrze wiemy, jak powinno wyglądać. Wiara w Boga ale przede wszystkim wiara Bogu w to, że chce zmienić nasze życie na lepsze to jednocześnie jeden z podstawowych i najtrudniejszych elementów wiary w ogóle. I głównie nad nim pracujemy podczas rekolekcji.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Dla ambitnych</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Parafialne rekolekcje są różne. Raz głosi je charyzmatyczny kaznodzieja, którego można słuchać godzinami, niekiedy zaś flegmatyczny ksiądz, przy którego kazaniach zerkamy jedynie na zegarek. Czasem wybitnie nie pasują nam godziny rekolekcyjnych spotkań. Czy tylko dla takich powodów warto rezygnować z szansy, jaką daje nam Kościół przez rekolekcje? Oczywiście, że nie. Rekolekcje odbywają się niemal w każdej parafii – można poszukać w sąsiedniej takich, jakie będą nam odpowiadały. Kto chce poważniej podejść do zmian w swoim życiu, może znaleźć rekolekcje tematyczne, często przeprowadzane w rekolekcyjnych ośrodkach podczas kilkudniowego wyjazdu. Szczególnie te wyjazdowe rekolekcje dają nam możliwość głębszego spotkania z Bogiem – zewnętrzny świat nie przytłacza wówczas tak mocno, nie zagłusza tego, co mówi Bóg. Nie tylko w trakcie rekolekcji, ale podczas całego Wielkiego Postu warto zdecydować się na intensywniejszą niż zazwyczaj pracę nad sobą. Nie tylko w formie umartwiania się przez odmawianie sobie różnych przyjemności, ale także przez nałożenie na siebie dodatkowych „duchowych” obowiązków, dodatkowej pracy nad sobą. Codzienna msza święta, liturgia godzin, adoracja&#8230; to tak naprawdę same korzyści dla nas. W ten sposób stwarzamy Panu Bogu większe możliwości, żeby w nas działał. A On tylko tego oczekuje – decyzji i gotowości na poddanie się Jego woli. &gt;&gt;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.orlinski.wm.pl/rekolekcje-wielkopostne-olsztyn/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jazda po Olsztynie</title>
		<link>http://www.orlinski.wm.pl/drogi-w-olsztynie/</link>
		<comments>http://www.orlinski.wm.pl/drogi-w-olsztynie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Feb 2011 11:12:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bartosz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Olsztyn]]></category>
		<category><![CDATA[artyleryjska]]></category>
		<category><![CDATA[drogi]]></category>
		<category><![CDATA[olsztyn]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.orlinski.wm.pl/?p=227</guid>
		<description><![CDATA[W Olsztynie chyba ciężko zacząć dzień pracy z uśmiechem na ustach, bo o ile z samego rana można go jeszcze mieć, to podróż naszymi drogami skutecznie go likwiduje. Rozumiem, że są remonty i przez to trzeba stać w korkach &#8211; ok, remonty się skończą, będzie o wiele lepiej. To normalne, że najpierw trzeba swoje wycierpieć. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="size-medium wp-image-228 aligncenter" title="Czasem zastanawiam się, kto jeździ po Olsztynie?" src="http://www.orlinski.wm.pl/wp-content/uploads/2011/02/olsztyn-kierowcy-1-300x166.jpg" alt="" width="420" height="232" /></p>
<p>W Olsztynie chyba ciężko zacząć dzień pracy z uśmiechem na ustach, bo o ile z samego rana można go jeszcze mieć, to podróż naszymi drogami skutecznie go likwiduje. Rozumiem, że są remonty i przez to trzeba stać w korkach &#8211; ok, remonty się skończą, będzie o wiele lepiej. To normalne, że najpierw trzeba swoje wycierpieć. Rozumiem też, że z dnia na dzień nie znajdą się pieniądze na wyremontowanie i gruntowną modernizację wszystkich olsztyńskich arterii. Ale nie rozumiem, czemu sami olsztyniacy dokładają swoje cegiełki do tego irytującego muru i skutecznie utrudniają życie innym. To, co mnie najbardziej denerwuje:</p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;"><strong>Blokowanie skrzyżowań </strong></p>
<p>Art. 25 ust. 4. pkt. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym wyraźnie mówi: <em><strong>&#8222;Kierującemu pojazdem zabrania się wjeżdżania na skrzyżowanie, jeżeli na skrzyżowaniu lub za nim nie ma miejsca do kontynuowania jazdy&#8221;</strong></em>. Tymczasem w Olsztynie kierowcy nagminnie łamią ten przepis. Nie rozumiem tego &#8211; serio.  Jeśli nawet stoję pierwszy w kolejce przed skrzyżowaniem i zapali się zielone światło, to nie ruszam jeśli nie mogę zjechać ze skrzyżowania. Bo to logiczne, że światła zaraz się zmienią, a ja zostanę jak ten osioł na środku skrzyżowania blokując ruch. Do sporej grupy kierowców ta prosta logika jednak nie trafia (zbyt skomplikowana?). Codziennie obserwuję to na skrzyżowaniu ul. Jagiellońskiej z Limanowskiego (koło kościoła św. Józefa).  Jadąc ul. Jagiellońską w kierunku Poprzecznej codziennie widzę, jak skręcający w lewo w Limanowskiego kierowcy blokują całe skrzyżowanie. Pół biedy, gdy zrobi to samochód osobowy, którego kierowca w porę odzyska przytomność umysłu i postara się trochę chociaż umożliwić przejazd tym, którzy mają zielone światło. Gorzej, gdy na skrzyżowaniu zatrzyma się ciężarówka z naczepą albo autobus &#8211; wtedy wszyscy grzecznie czekają, aż jaśniepan zjedzie ze skrzyżowania (już nie będę pisał o bucach, którzy ustawią się na środku skrzyżowania i mimo, że mają możliwość podjechać trochę do przodu bądź wycofać, dzięki czemu reszta mogłaby przejechać, nie zwracają na to uwagi i wszystko/wszystkich mają w&#8230;)</p>
<p style="text-align: center;"><img class="size-medium wp-image-232 aligncenter" title="A wystarczy trochę pomyśleć... " src="http://www.orlinski.wm.pl/wp-content/uploads/2011/02/skrzyzowania-olsztyn-2-300x200.jpg" alt="" width="420" height="280" /></p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;"><strong>Parkowanie</strong></p>
<p>Z miejscami parkingowymi nie jest najlepiej. Przydałoby się więcej, zwłaszcza w okolicach centrum miasta. Ale dlaczego jeszcze bardziej utrudniać sobie tę sytuację? Wkurza mnie, gdy w sytuacji w której parkingi wypełnione są po brzegi, pojawia się <a title="Parkowanie w Olsztynie" href="http://olsztynska24.pl/4157-36825,Parkowanie-bez-wyobrazni,99975.html">kierowca</a>, który parkuje niechlujnie, zajmując dwa miejsca. Przecież niemal na każdym parkingu są wymalowane linie wskazujące miejsca parkingowe – to takie trudne ustawić samochód pomiędzy nimi? Niech się na jednym parkingu kilku takich trafi, to innych kierowców może trafić coś innego – wszyscy szukają wolnego miejsca, a kolejny jaśniepan-niechluj nie potrafi poprawnie zaparkować i zajmuje cenne miejsca. Już nie wspominam o tych, którzy parkując przytrą czyjeś auto i nie mają na tyle odwagi, aby przynajmniej kartkę ze swoimi danymi zostawić.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="size-medium wp-image-233   aligncenter" title="Parkowanie to prosta sprawa, ale ciągle trafiają się &quot;geniusze&quot;" src="http://www.orlinski.wm.pl/wp-content/uploads/2011/02/olsztyn-parking-2-220x300.jpg" alt="" width="260" height="354" /></p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;"><strong>Dziury w jezdniach</strong></p>
<p>Ok, ok – wiem, że ten problem dotyczy większości polskich dróg. W Olsztynie odkąd śnieg zniknął, księżycowy krajobraz pojawił się na wielu ulicach. Bałtycka, Artyleryjska – to prawdziwy koszmar. Ulicę Bałtycką drogowcy w miarę szybko połatali i mimo, że dalej wygląda fatalnie, to przynajmniej nie grozi nam urwanie koła. Z Artyleryjską sprawa wygląda inaczej – niedługo powstanie zupełnie nowa jezdnia i chyba dlatego panowie w pomarańczowych kamizelkach zamiast asfaltowych łat sypią w wyrwy (bo to już nie dziury!) piasek, czasem z kamieniami. Kamienie dość szybko zaczynają strzelać spod kół samochodów (tutaj kieruję specjalne pozdrowienia w stronę kierowców służbowych Cinquecento, Seicento i Opli Corsa, którzy lewym pasem śmigają przez ten poligon. W sumie co ich obchodzi zawieszenie służbowych aut?). A piasek znika po pierwszym deszczu. Świetny obrazek widziałem niedawno, gdy jechałem do pracy właśnie w strugach deszczu, a na lewym pasie stali drogowcy, którzy próbowali zasypać dość sporych rozmiarów dziurę. Sypali piach i sypali, jednak strumień wody nieustannie go wypłukiwał&#8230; tacy współcześni Syzyfowie.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="size-medium wp-image-234  aligncenter" title="Może za kilka lat będzie lepiej, dużo lepiej" src="http://www.orlinski.wm.pl/wp-content/uploads/2011/02/olsztyn-drogowcy-228x300.jpg" alt="" width="228" height="300" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.orlinski.wm.pl/drogi-w-olsztynie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

