12 maj 2011

Uniwersytet to miejsce wymiany poglądów, również tych kontrowersyjnych. Ale gdy zaczyna brakować argumentów, oponenci sięgają po magiczne słowa, takie jak „dyskryminacja” i „brak tolerancji”, które mają zamknąć usta tym, którzy myślą inaczej.

Zabawne – wystarczył jeden artykuł na portalu studenckim, żeby lokalna GW i działacze środowisk homoseksualnych podnieśli raban. Łatwo im to przyszło, bo schemat podobnych akcji był już wiele razy w przećwiczony w Polsce. O co poszło? O tekst „Jak tacy sami, jak inni” publikowany na portalu Strefa UWM. Sam tekst w sumie nie najwyższych lotów – czytałem lepsze. W dodatku nie ze wszystkimi tezami się zgadzam. Ale po kolei.

Homoseksualiści to nie zupa pomidorowa – lubić ich nie trzeba

Jedna z głównych tez – że środowiska homoseksualistów próbują wzbudzić wokół siebie jak największy szum – to przecież oczywistość. Po co są wszystkie mniej lub bardziej barwne parady, podczas których geje i lesbijki idąc głównymi ulicami miast krzyczą, aby „nikt nie zaglądał im pod kołdrę”? Głównie po to, żeby znalazła się banda oszołomów, którzy będą rzucali w uczestników parady wyzwiskami, ewentualnie mniej lub bardziej niebezpiecznymi przedmiotami. A wtedy można rozkoszować się przed kamerami mainstreamowych mediów, jak to źle mają w Polsce homoseksualiści, w jak strasznym kraju muszą żyć i w ogóle, że świat jest niesprawiedliwy. Po co to wszystko? Trzeba przecież stworzyć wrażenie, że problemy homoseksualistów – te prawdziwe i te wyimaginowane – są problemami większości społeczeństwa i sprawą najwyższej wagi.

foto: sxc.hu

Nie zgadzam się natomiast z tym, że homoseksualiści nie mają i nigdy nie będą mieli takich samych praw, jak reszta ludzi. Przy czym co do przyszłości, to nie jestem pewien. Ale teraz? A jakich to praw nie ma w Polsce homoseksualista, które miałby człowiek heteroseksualny? Czego mu nie wolno? Wiele osób odpowiada od razu: małżeństwa! A ja się pytam: kto broni? Każdy ma prawa w Polsce zawrzeć związek małżeński. Nawet zdeklarowany działacz KPH – serio, serio. Przecież małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. I każdy facet ma prawo poślubić kobietę, każda kobieta ma prawo wyjść za faceta. Aaa… i tu jest problem. Środowiska homoseksualne chciałyby, żeby specjalnie dla nich małżeństwem nazywać to, co małżeństwem nie jest. Chcieliby związek dwóch facetów albo dwóch kobiet nazwać małżeństwem (niektórzy wyroby czekoladopodobne nazywają czekoladą… ). Na to zgody nie ma i być nie może, bo małżeństwo będące fundamentem rodziny to podstawa zdrowego społeczeństwa. Dziedziczenie? A kto broni spisać testament i w nim dowolnie rozporządzić posiadanym majątkiem? Nikt.

Dalsza część artykułu nie jest szczególnie ciekawa – ot, po prostu krytyczny tekst nt. działań środowisk homoseksualnych. Ale to wystarczyło, aby olsztyńska KPH, feministki i krzewiciele gender-bzdur zabili na alarm! Wszak w wizji świata mediów made in Czerska o homoseksualistach i homoseksualizmie można mówić tylko jak o zmarłych – dobrze, albo wcale. Wystosowano list do Rektora UWM, który opublikowała Gazeta Wyborcza. Przyznam szczerze, że list jest o wiele ciekawszy niż sam artykuł, który stał się przyczyną całego zamieszania.


Wolność słowa – tak, ale pod warunkiem

Autorzy listu atakują najpierw sam portal za to, że część zamieszczonych na nim artykułów to wyraźne i konkretne głosy w takich kwestiach jak aborcja, homoseksualizm. Zarzucają ich autorom brak obiektywizmu. Zapominają przy tym o tym, że jeśli ktoś mówi, że „2+2=4” to niekoniecznie musi przedstawiać zdanie kogoś, kto będzie twierdził, że to jest „5”. Na portalu sporo tekstów na charakter publicystyczny i każdy z ich autorów ma prawo wyrazić swoje prywatne zdanie. A fakt, że niektóre tezy czy zwroty, zawarte także w tekście „Jak tacy sami, jak inni”, mogą nie podobać się feministkom, działaczom KPH czy w ogóle komukolwiek – nie dyskredytuje samego artykułu. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu, różowy świat, gdzie wszyscy się do siebie uśmiechają to fikcja. Decyzje WHO, która wiele razy dała się poznać jako instytucja propagująca zabijanie nienarodzonych dzieci, nie są w kwestii homoseksualizmu ostateczną wyrocznią.

foto: sxc.hu

Czytając dalej list do Rektora UWM dowiadujemy się, że nieprzychylne homoseksualistom stwierdzenia to dyskryminacja. Magiczne słowo, które ma zamykać usta każdemu, kto nie chce nas lubić jak zupy pomidorowej.
Członkowie KPH, feministki i krzewiciele gender stawiają na różnorodność. „Uważamy, że jeśli na publicznym portalu pojawiają się tematy uznawane przez społeczeństwo za kontrowersyjne to powinna im towarzyszyć uczciwa debata przedstawiająca różne punkty widzenia. Kwintesencją społeczeństwa obywatelskiego jest różnorodność. Szanujemy ją, ale także domagamy się jej poszanowania.” Po pierwsze – portal nie jest publiczny, tylko prywatny, więc jego właściciele mogą na nim publikować artykuły o takim zabarwieniu, jakie im się spodoba. Po drugie, wzywanie do uczciwej debaty (której przecież nikt nie zabrania) ze strony tych środowisk jest wg mnie szczytem hipokryzji. To przecież przez protesty takich organizacji, przy wydatnym wsparciu GW, odwoływano konferencje naukowe poświęcone problemowi homoseksualizmu na UKSW czy UW. Wystarczy wejść na profil akcji? listu? na Facebooku, żeby dostrzec do bólu prostą logikę: „Zgadzasz się z nami? Ok! Nie zgadzasz się? Naucz się czytać ze zrozumieniem!” Uniwersytet to platforma wymiany myśli i ścierania się różnych poglądów, tu nie wolno zamykać nikomu ust. Jeśli jest na nim miejsce dla takich tworów, jak ideologia gender, to jest także dla krytycznego spojrzenia na homoseksualizm.  Dlatego mam szczerą nadzieję, że Jego Magnificencja nie pozwoli na kneblowanie ust studentom, którzy mają odwagę myśleć samodzielnie.

22 mar 2010

Niedawny wyrok Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie braku możliwości dziedziczenia (ustawowego) po sobie partnerów tej samej płci rozpoczął serię dyskusji nt. potrzeby nowelizacji polskiego prawa. Jedna z takich dyskusji toczyć się będzie z inicjatywy olsztyńskiego oddziału Kampanii Przeciw Homofobii. Podnosi się przede wszystkim potrzebę uregulowania sytuacji prawnej związków partnerskich – zarówno odnośnie hetero- jak i homoseksualnych.

Ale kto powiedział, że ich sytuacja prawna nie jest uregulowana? Jest, chociaż nie tak, jak powinna być. A to dlatego, że związki partnerskie kobiety i mężczyzny mają w Polsce większe prawa niż powinny.

Małżeństwo, jako fundament rodziny, winno cieszyć się w oczach ustawodawcy szczególnymi przywilejami. Nie od dziś wiadomo, że to rodzina jest podstawową komórką społeczną, nad czym ostatnimi czasy ubolewa prof. Środa. To w rodzinie najlepsze środowisko do wzrastania i rozwoju znajduje dziecko. Dla organizmu państwowego małżeństwo to korzyść – dwoje dorosłych ludzi podejmuje odpowiedzialną (oby!) decyzję, decydując się na dziecko rozwijają społeczeństwo – państwo na tym zyskuje! Ci ludzie podejmują określone obowiązki, podejmują trud – w dodatku przysięgają sobie, że „nie opuszczą się aż do śmierci”. Im więcej zdrowych małżeństw, które tworzą rodziny, tym zdrowsze i lepiej funkcjonujące społeczeństwo, a co za tym idzie – silniejsze państwo.

Dwoje młodych ludzi – on i ona, decydujących się na zwiazek partnerski – nie podejmują tych obowiązków, które ciążą na małżonkach. Nie biorą na siebie tej całej odpowiedzialności, która charakteryzuje męża i żonę. Cały czas widać tam pewną asekurację. Jeśli coś nie wyjdzie – to nie poniosą dużych konsekwencji. Dlaczego komuś, kto nie chce przyjąć obowiązków, dawać większe prawa – wręcz przywileje? To nielogiczne! Każde prawo rodzi obowiązek. Każde prawo jest jednocześnie zadaniem do spełnienia.

Polskie prawo przyznaje konkubinatom pewne, dotychczas przynależne tylko małżonkom przywileje. Szkoda, bo tak jak napisałem wyżej, godzi się tym samym, aby ludzie tylko czerpali, a nie dawali – a tak nie wzmocni się społeczeństwa.

Teraz część ludzi, za sprawą Trybunału, który ostatnimi czasy miesza się w sfery, w które nie powinien i ulega a to homo- a to antyreligijnej propagandzie, chce aby konkubinaty homoseksualistów zrównać w prawach z heteroseksualnymi konkubinatami. Z jakiej racji? Dlaczego państwo miałoby dawać prawa komuś, kto nie chce wziąć na siebie obowiązków? Z resztą… czy ktoś zabrania homoseksualistom zawarcia małżeństwa, założenia rodziny i budowania silnego społeczeństwa? Nie. Każdy gej może się ożenić, każda lesbijka może wyjść za mąż.

Wg mnie żadne konkubinaty – czy to heteroseksualne, czy homoseksualne, nie powinny mieć takich praw i przywilejów jak małżeństwa. Nie budują w takim stopniu społeczeństwa, nie biorą na siebie ciężaru odpowiedzialności. Dla tych, którzy chcą ze sobą spędzić całe życie – istnieje instytucja małżeństwa. Ci, którzy jeszcze do niego nie dorośli, niech nie bawią się w małżeństwo, jak dzieci w przedszkolu, tylko niech dochodzą do swojej kobiecości i męskości – im szybciej, tym lepiej.

Nie niszczmy, nie osłabiajmy naszego społeczeństwa, bo wszyscy drogo za to zapłacimy. A jeśli nie my, to nasze dzieci.

foto: sxc.hu

02 gru 2009

Jaka akcja? Przeciwko AIDS? Brzmi szczytnie, wszak każde mądre działania przeciwko rozprzestrzenianiu się tej choroby jest godne pochwały. Każde mądre, a nie każde w ogóle.

W Olsztynie akcje przeprowadziła m.in. Kampania Przeciw Homofobii. Dobrze, bo jak pokazują badania geje są w grupie wysokiego ryzyka. 67% zakażeń wirusem HIV wśród facetów w USA spowodowana jest kontaktami homoseksualnymi. Jednak działacze KPH zdają się bagatelizować ten fakt. Pod olsztyńską Wysoką Bramą rozdawali m.in. prezerwatywy  – aby nas chronić przed zarażeniem się wirusem HIV!

Zastanawiam się czemu, skoro jeśli ktoś zachowuje czystość przedmałżeńską i później – małżeńską, oraz wierność – to nie powinien się obawiać zakażenia tą drogą… ale jeśli ktoś chce ryzykować. Prezerwatywa nie chroni przed AIDS – ona jedynie ogranicza ryzyko zakażenia. A Afryka pokazuje,  że to za mało…

Ale KPH wie lepiej. Dodatkowo będzie nas, zacofanych ludzi uświadamiała – filmami pokazującymi, że fajnie jest być gejem. Ciekawe, czemu nie mogę być homofobem? Dlaczego nie mogę czuć niechęci do kogokolwiek zechcę, z jakiegokolwiek powodu zechcę? Czemu koniecznie muszę być homofilem?

Blog Bartosza Orlińskiego – zapnijcie pasy: będzie się działo…

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.