03 lut 2011

Prawda, przepowiadanie i autentyczność życia w erze cyfrowej – to hasło papieskiego Orędzia na 45. Dzień Środków Społecznego Przekazu. Po raz kolejny Benedykt XVI wyraźnie pokazuje, że Internet jest miejscem, w którym nie może zabraknąć chrześcijan i Ewangelii.

Tradycyjnie w święto św. Franciszka Salezego, patrona dziennikarzy i ludzi mediów, Papież ogłosił Orędzie na Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu. Dzień ten, ustanowiony przez Pawła VI, jest odpowiedzią na wezwanie Soboru Watykańskiego II, który wskazał, że Kościół powinien bardziej zaangażować się w świat mediów. Rok temu papież mówił o Internecie. Wzywał wiernych, aby nie bali się korzystać ze zdobyczy techniki i nie unikali trudnych tematów. Internet ma być wg Benedykta XVI jednym z miejsc nowej ewangelizacji. Szczególne przesłanie skierował do kapłanów, żeby również oni szukali spełnienia swojej posługi duszpasterskiej w Internecie – skoro tam też są ludzie, muszą być i księża.

global solution

Nowe możliwości

Niespotykane wcześniej zainteresowanie portalami społecznościowymi zmienia nie tylko komunikację między ludźmi, mówi papież, ale także komunikację samą w sobie. Stajemy się nie tylko odbiorcami informacji – sami ją często tworzymy i wprowadzamy do wirtualnego obiegu. Łatwość nawiązywanie kontaktów czy wręcz budowania pewnej wspólnoty jest obecnie łatwiejsza niż kiedykolwiek przedtem. Taka sytuacja musi budzić zasłużone zdumienie i uznanie. Ale Benedykt XVI zauważa, że w ogromie możliwości, jakie się przed nami otwierają, łatwo się zagubić. Większa ilość szans oznacza dla nas potrzebę wzmożonej czujności. Papież przestrzega przed poddawaniem się medialnym manipulacjom. Technologia musi służyć osobie i całej ludzkości, nigdy odwrotnie. Dużo miejsca ojciec święty poświęca niebezpieczeństwu, w jakie wpaść mogą młodzi, intensywnie korzystający z Internetu. Chodzi o tworzenie w pewnym sensie drugiego, wirtualnego „ja”.

Wirtualny ja

Dzięki internetowej społeczności możemy zaspokoić jedne z naszych najważniejszych potrzeb – potrzebę akceptacji, przebywania z ludźmi. Korzystanie z portali społecznościowych otwiera nas na nowe znajomości – bardzo często nigdy nie spotkaliśmy w realnym świecie naszych wirtualnych znajomych i przyjaciół. To powoduje, że rodzi się w nas pokusa stworzenia nowego obrazu nas samych. Jeśli nie podoba mi się to, jaki jestem – mogę przedstawić siebie zupełnie inaczej. Stworzyć swój zafałszowany profil. Nie z powodu złych intencji, tylko z chęci bycia zaakceptowanym. Na przykład, jeśli w normalnym życiu jestem małomówny, w wirtualnym świecie mogę być duszą towarzystwa. Papież wzywa do autentyczności – bo tylko w ten sposób wirtualna społeczność pozostanie jednym z elementów naszej rzeczywistości, a nie stworzy oddzielnego, coraz mniej prawdziwego świata, w którym wielu może się pogubić.

Tak, to chrześcijanin

Potrzeba bycia autentycznym w sieci jest jeszcze mocniejsza, gdy staramy się żyć naszą wiarą. Jeśli jestem katolikiem, to jestem nim także w Internecie. Papież mówi o chrześcijańskim stylu obecności w sieci. Polega on na szczerej komunikacji – otwartej na drugiego człowieka, komunikacji odpowiedzialnej za słowo. Nie można poddać się złudnemu poczuciu anonimowości na internetowych portalach. Obecne serwisy społecznościowe właściwie niemal zupełnie jej nas pozbawiają. Rok temu Benedykt XVI uświadamiał kapłanom, żeby nie lekceważyli potrzeby ewangelizacji w wirtualnej rzeczywistości. Dziś przypomina o tym wszystkim ludziom. Katolik ma świadczyć całym swoim życiem – mówi się, że mamy być jak otwarte książki. Mamy żyć tak, żeby druga osoba patrząc na to, jak się zachowujemy, powiedziała „To jest chrześcijanin”. W kontekście papieskiego Orędzia możemy powiedzieć, że w internetowym świecie mamy być tacy, aby ktoś wchodząc na nasz profil powiedział „Tak, to chrześcijanin”. Papież przypomina, że podobnie jak w realnym świecie nie można głosić Słowa Bożego nie żyjąc nim, tak w wirtualnym nie da się głosić Ewangelii bez świadectwa swojego życia. Dwa tysiące lat temu św. Piotr mówił, żebyśmy zawsze byli „gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się uzasadnienia tej nadziei, która w was jest” [1P 3,15]. Benedykt XVI mówi, że to wezwanie nadal jest aktualne – także w wirtualnej rzeczywistości.

Prawda nie musi być popularna

Papież przypomina nam potrzebę głoszenia prawdy – chrześcijanin zawsze powinien się jej trzymać. Ale internetowa mentalność może spowodować jej rozmycie. Bo prawda nie musi być popularna. Mało tego, prawda bardzo często nie jest popularna. Wystarczy poczytać wiele internetowych dyskusji o aborcji, antykoncepcji, czystości przedmałżeńskiej czy po prostu o godności człowieka albo o Bogu – prawda, jaką On sam nam przedstawił, często spotyka się z niezrozumieniem, jest odrzucana czy wulgarnie atakowana. Benedykt XVI  zaznacza, że świadcząc naszym życiem – tym wirtualnym, nie możemy liczyć na popularność i powinniśmy wystrzegać się pokusy spłycenia tego, co głębokie, uogólnienia tego, co konkretne. Zdobycia popularności za cenę prawdy. Co ważne, papież mówi, że aby głosić prawdę w wirtualnej przestrzeni, trzeba najpierw wcielać ją w swoim realnym życiu. A to oznacza, że nadal fundamentalne znaczenie – dla nas i naszej wiary, mają bezpośrednie relacje międzyludzkie. Nic nie jest w stanie zastąpić rzeczywistego spotkania z drugą osobą.

24 wrz 2010

W XIX w. kard. Newman mówił, że nikt nie ma prawa własności do prawdy. Teraz naukę o tym, że prawda jest tylko jedna i mamy do niej dążyć, przypomniał Brytyjczykom Benedykt XVI.

W minioną niedzielę zakończyła się czterodniowa wizyta Benedykta XVI w Wielkiej Brytanii. Jeszcze zanim się rozpoczęła, wojujący ateiści próbowali ogłosić jej klęskę.

Światło przebija mrok

Od początku na pielgrzymkę wielkim cieniem kładły się także różne skandale i afery, jakie w ostatnim czasie wstrząsnęły brytyjskim Kościołem. Papież odnosząc się odważnie do tych problemów nie pozwolił jednak, by te tematy zdeterminowały jego wizytę i przesłoniły jej główne przesłanie. Benedykt XVI wyraźnie dał do zrozumienia, że zło jedynie dobrem można zwyciężyć. Każdemu jego wystąpieniu przyświecały słowa św. Augustyna o tym, że niespokojne jest serce ludzkie, dopóki nie spocznie w Bogu. Jego przesłanie wbija się niczym ostrze miecza w mocną ścianę ateizmu i liberalizmu, które królują na Wyspach od dziesięcioleci. Niezależnie czy mówił do wiernych katolickich, hierarchów Kościołów protestanckich, czy antyreligijnie nastawionych polityków podkreślał, że wiara jest niezbędnym elementem każdego społeczeństwa. Przypomniał okrutną historię XX w. tak, aby każdy mógł sobie uświadomić, czym kończy się wyrzucenie Boga i wiary poza margines społeczeństwa.

Wiara musi być mądra

Pielgrzymka Benedykta XVI było niejako powtórką z historii. Przesłanie papieża – wezwanie do wiary inteligentnej, do poszukiwania prawdy, Brytyjczycy już raz słyszeli. Było to w XIX w. za sprawą kardynała Johna H. Newmana. Błogosławiony konwertyta i Benedykt XVI są jakby braćmi w wierze. Obaj urzekają swoją pokorą, a jednocześnie żelazną konsekwencją. Benedykt, podobnie jak niegdyś Newman, pragnie poszukiwać prawdy „na skrzydłach wiary i rozumu”. Wiara nie może być pozbawiona mądrości. Papież podkreślał, że nauka i wiedza to olbrzymi dar od Boga, który należy pielęgnować i nieustannie pogłębiać. Ale nie wolno popaść przy tym w pychę, tak jak biblijni Adam i Ewa, którzy poprzez wiedzę chcieli dorównać Bogu. Rozum musi uklęknąć przed Tajemnicą.

Prawda jest jedna

Mówiąc o wierze i rozumie, Benedykt XVI wezwał wszystkich do poszukiwania Prawdy. To poszukiwanie jest zadaniem, z którego nie wolno zdezerterować. Przypomniał to, co głosił Newman, że nikt nie ma prawa własności do prawdy. Prawda zawsze jest tylko jedna. To bardzo trudne słowa dla społeczeństwa, które jest przesiąknięte relatywizmem i polityczną poprawnością. Panuje powszechne przekonanie, że każdy może mieć swoją subiektywną prawdę. Nie jest ważne, w co lub kogo się wierzy, jakimi wartościami człowiek się kieruje. Ważne jest, żeby wszystko nazwać po swojemu, nie zważając przy tym, czy jest to prawda obiektywna. A jeśli rozum buntuje się pod wpływem oczywistych sprzeczności, trzeba uciszyć go pustym sloganem tolerancji. Ten liberalizm zakłada, że nie ma jednej prawdy. Papież ostrzega, że ta droga prowadzi do chaosu i wyklucza religię z życia publicznego. A przede wszystkim – nie pozwala dojść do prawdy. Dlatego prosi wszystkich wierzących, ale i wszystkich ludzi dobrej woli, którzy cenią sobie prawdę, aby bronili się przed relatywizmem. Bo Prawda jest tylko w Bogu.

Potrzeba ludzi świętych

Papież na każdym kroku wzywał słuchających go ludzi do odwagi. Ostrzegał, aby nie zadowalali się bylejakością. Pokazywał zagrożenia, jakie niesie ze sobą współczesny świat, ale jednocześnie wskazywał na Chrystusa, bo tylko On jest w stanie przemieniać pojedyncze serca i całe społeczeństwa. Tak jak kiedyś Jan Paweł II prosił, aby otworzyć drzwi Chrystusowi, tak teraz jego następca wzywał do świętości – „Bóg chce waszej świętości!”. Punktem kulminacyjnym papieskiego przesłania była beatyfikacja kard. Newmana. Ten święty na przykładzie własnego życia pokazał, że poszukiwanie prawdy jest zarazem drogą ku świętości.

Blog Bartosza Orlińskiego – zapnijcie pasy: będzie się działo…

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.